Mam plan, żeby do pierwszego dnia wiosny 2027 roku przeczytać książki, które od jakiegoś czasu czekają na swoją kolej. I pomyślałam, że może zrobimy to razem.

Mam ostatnio ogromną potrzebę, żeby trochę więcej czytać. Nie dlatego, że nagle odkryłam, że czytanie jest wartościowe — to wiem od dawna. Raczej dlatego, że przez ostatnie lata książki coraz częściej przegrywały z codziennością. Firma, klienci, projekty, telefony, wiadomości, obowiązki, życie. Zawsze znajdzie się coś, co trzeba zrobić najpierw, a książka przecież może poczekać. Tylko że z tego „później” potrafi zrobić się kilka miesięcy.

A ja bardzo lubię ten moment, kiedy wreszcie odkładam telefon, otwieram książkę i przez kilkadziesiąt minut jestem zupełnie gdzie indziej.

Czytanie od zawsze było dla mnie czymś więcej niż sposobem na spędzenie wieczoru. Bardzo często jakaś przeczytana historia, zdanie albo cudza perspektywa zostaje ze mną na długo i niespodziewanie uruchamia nowy pomysł. Czasem biznesowy, czasem dotyczący marketingu czy komunikacji, a czasem zupełnie prywatny. Właśnie dlatego chcę wrócić do czytania nie jako kolejnego zadania na liście, ale jako przyjemności i przestrzeni dla własnej głowy.

Moja lista książek do wiosny

Przygotowałam listę książek, które chciałabym przeczytać do 21 marca 2027 roku. Nie traktuję jej jednak jak ambitnego planu produkcyjnego. Nie zamierzam liczyć stron, wyrzucać sobie, że przeczytałam za mało ani nadrabiać w grudniu książek tylko po to, żeby zgadzała się liczba.

Chcę po prostu mieć przez najbliższe miesiące więcej książek w swoim życiu.

Na blogu możesz pobrać przygotowaną przeze mnie listę w PDF-ie i potraktować ją jako punkt wyjścia do stworzenia własnej. Możesz dopisać do niej swoje odkrycia, wykreślić tytuły, które zupełnie Cię nie przekonują, zamienić kolejność albo zrobić z niej swoją prywatną listę książkowych zachcianek.

Pobierz PDF — moja lista książek do wiosny 2027
Wybierz książki dla siebie i dołącz do wyzwania — we własnym tempie.

Czego właściwie chcę teraz czytać?

To ciekawe, jak zmienia się nasze podejście do książek razem z nami. Kilka czy kilkanaście lat temu bardzo dużo czytałam książek rozwojowych. I nie mam zamiaru udawać, że były bez sensu. Wręcz przeciwnie — w pewnym momencie naprawdę bardzo dużo mi dały. Pomogły mi poukładać pewne rzeczy w głowie, inaczej spojrzeć na siebie, pracę i biznes, a niektóre z nich wpłynęły na decyzje, które podejmowałam później.

Dzisiaj jednak jestem w zupełnie innym miejscu i chyba zwyczajnie jestem już trochę zmęczona książkami, które nieustannie próbują mnie ulepszać. Mam czasem wrażenie, że każda kolejna podpowiada, jak być bardziej produktywną, lepiej zarządzać czasem, wcześniej wstawać, lepiej odpoczywać, lepiej pracować, lepiej myśleć i najlepiej jeszcze przed śniadaniem osiągać swoje cele. A ja coraz częściej mam ochotę po prostu usiąść i przeczytać dobrą historię.

Dlatego dzisiaj znacznie bardziej ciągnie mnie do biografii, książek biznesowych, historii ludzi, którzy coś stworzyli, zbudowali albo przeżyli, i do książek, które pozwalają mi spojrzeć na znane rzeczy z innej perspektywy. Z takich lektur bardzo często wychodzę z nowym pomysłem. Czasem dotyczy on LIMON., czasem mojej marki osobistej, komunikacji czy sprzedaży, a czasem jest to pomysł dotyczący zupełnie innej dziedziny. I właśnie to lubię najbardziej — kiedy książka nie daje Ci gotowej odpowiedzi, tylko zaczyna w Tobie coś uruchamiać.

A potem są oczywiście kryminały.

Tutaj sprawa jest znacznie prostsza. Przy kryminałach odpoczywam. Nie analizuję, jak wykorzystać przeczytaną wiedzę w biznesie. Nie robię notatek i nie zastanawiam się, czy właśnie przeczytałam coś, co powinnam wdrożyć w swoim życiu. Chcę po prostu wiedzieć, kto zabił. I bardzo dobrze mi z tym.

Obecnie jestem w trakcie serii Remigiusza Mroza z komisarzem Forstem i przyznam, że to jeden z tych momentów, kiedy książka jest po prostu świetnym sposobem na odcięcie się od codzienności.

Magda Lelicka siedząca za stosem książek z otwartą książką After Steve — czarno-białe zdjęcieDłoń trzymająca trzy kryminały Remigiusza Mroza: Trawers, Przewieszenie i Ekspozycja
Biografie i kryminały na mojej liście — przy serii z komisarzem Forstem odpoczywam od codzienności.

Papier, zapach i książki na regale

Jest jeszcze coś, co sprawia, że wciąż zdecydowanie wybieram papierowe książki.

Uwielbiam ich zapach. Lubię dotyk okładki, szelest przewracanych stron, zakładkę wystającą spomiędzy kartek i ten moment, kiedy książka po przeczytaniu trafia na półkę. Lubię też widok książek na regale — szczególnie tych, które już przeczytałam.

Mam wrażenie, że domowa biblioteczka jest trochę jak bardzo osobisty pamiętnik. Patrząc na grzbiety książek, można zobaczyć fragment człowieka, który je wybierał. Jedne przypominają o konkretnym etapie życia, inne o fascynacji jakimś tematem, jeszcze inne o osobie, która kiedyś powiedziała: „Musisz to przeczytać”.

I chyba właśnie dlatego lubię książki również wtedy, kiedy po prostu stoją.

Są częścią przestrzeni, w której żyjemy.

Zróbmy z tego coś wspólnie

Skoro i tak tworzę swoją listę, pomyślałam, że byłoby dużo ciekawiej, gdyby nie skończyło się tylko na moim czytaniu. Dlatego zapraszam Cię do mojego małego czytelniczego wyzwania #jestemsexyboczytam.

Nie będzie tabeli wyników, presji ani wyścigu o to, kto przeczyta najwięcej. Nie chcę, żebyśmy zamienili przyjemność z czytania w kolejne zadanie do odhaczenia. Bardziej zależy mi na tym, żeby przez najbliższe miesiące stworzyć sobie małą, czytelniczą społeczność i wzajemnie podsuwać sobie książki, do których warto zajrzeć.

Jak dołączyć?

Wybierz swoje książki i zacznij czytać. Możesz skorzystać z mojej listy albo stworzyć własną. Nie ma znaczenia, czy planujesz przeczytać trzy książki, dziesięć czy trzydzieści. Możesz również w każdej chwili zmienić zdanie. Jeśli po stu stronach czujesz, że dana książka absolutnie nie jest dla Ciebie, odłóż ją i sięgnij po inną. Nie musimy kończyć każdej książki tylko dlatego, że ją zaczęliśmy.

Daj mi znać, co czytasz. Jeśli publikujesz na Instagramie zdjęcie książki, którą właśnie zaczynasz, kończysz albo po prostu masz ochotę ją polecić, oznacz mnie @magda.lelicka i dodaj hashtag #jestemsexyboczytam. Dzięki temu będę mogła zaglądać do Waszych czytelniczych światów, podglądać wybory innych osób i sama odkrywać tytuły, po które być może wcześniej bym nie sięgnęła.

Możesz też napisać mi, co czytasz, nawet jeśli nie publikujesz niczego na swoim profilu. Bardzo chętnie będę zaglądać do Waszych rekomendacji i rozmawiać o książkach w wiadomościach czy komentarzach.

A kiedy skończysz książkę, podziel się tym, co z niej zabierasz. Nie potrzebuję profesjonalnej recenzji. Czasem najbardziej interesuje mnie jedno zdanie: co ta książka zmieniła w Twoim myśleniu? Co Cię zaskoczyło? Co Cię zachwyciło? A może po prostu była świetną rozrywką i przez dwa wieczory nie mogłaś jej odłożyć?

Właśnie takie osobiste rekomendacje są dla mnie najciekawsze.

A na koniec… będzie niespodzianka

Chcę, żeby to wyzwanie miało też swój mały finał. Dlatego na zakończenie, czyli wraz z nadejściem wiosny 2027 roku, przyjrzę się osobom, które najaktywniej uczestniczyły w naszej książkowej zabawie — dzieliły się tym, co czytają, polecały innym ciekawe tytuły, komentowały i tworzyły razem ze mną tę małą społeczność.

Dla najbardziej aktywnych uczestniczek i uczestników przygotuję niespodziankę.

Na razie nie zdradzę, co to będzie. Powiem tylko, że pozostanie w temacie książek, przyjemności i chwili tylko dla siebie.

Bo właśnie o to chciałabym, żeby w tym wszystkim chodziło.

Nie o kolejną rzecz, którą trzeba zrobić.

Tylko o znalezienie w codzienności trochę czasu na coś, co naprawdę lubimy.

A teraz jestem bardzo ciekawa Ciebie.

Co czytasz w tej chwili?

Napisz mi tytuł w komentarzu pod moim wpisem na Instagramie, oznacz mnie na swoim profilu albo użyj #jestemsexyboczytam.

Może właśnie dzięki Tobie moja lista do wiosny 2027 roku jeszcze trochę się powiększy.

I może właśnie po to warto czytać — żeby poznawać cudze historie, a przy okazji znajdować w nich coś, co uruchamia nasze własne pomysły, pytania i nowe rozdziały.

Jeśli natomiast masz ochotę czytać więcej, ale ceny nowych książek skutecznie studzą Twój zapał, zajrzyj do Toofi_kulturalnie. To dobre miejsce, żeby znaleźć ciekawe tytuły w znacznie bardziej przystępnych cenach. Lubię takie rozwiązania, bo czytanie wcale nie musi oznaczać regularnego wydawania dużych kwot — czasem wystarczy trochę poszukać, żeby trafić na prawdziwe książkowe perełki.